czwartek, 2 listopada 2017

Wojciech Wójcik-Jezioro pełne łez [RECENZJA]

Tytuł: Jezioro pełne łez
Autor:Wojciech Wójcik 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 25 września 2017
Stron: 584


Prawda może zniszczyć.


Wakacyjną sielankę w ośrodku wypoczynkowym na Mazurach przerywa brutalne morderstwo. To jednak dopiero początek niebezpiecznej gry, której korzenie sięgają serii tragicznych wydarzeń sprzed lat.

Marcin pięć lat wcześniej w przypadkowej bójce zabił człowieka. Po odbyciu kary wrócił w rodzinne strony i teraz uświadamia sobie, że ktoś chce go wrobić w nowe morderstwo. Jeszcze bardziej przerażające jest jednak to, jak zachowują się ludzie wokół niego – zarówno ci, za którymi tak tęsknił, jak i ci, których obecnie poznał, pracując w ośrodku. Beztroskie z pozoru miejsce skrywa sekrety tak mroczne, że wszystko inne wydaje się przy nich jedynie dziecinną igraszką.

Droga do prawdy jest kręta i wyboista. A na jej końcu znajduje się jezioro. Jezioro pełne łez…http://www.zysk.com.pl/


Malownicze krajobrazy, wielkie jezioro. Po lśniącej tafli wody gładko suną żaglówki, kajaki, rowerki wodne. Koniec sezonu letniego, piękny jak marzenie... Na brzegu, wśród traw, trzcin i tataraków, czaple rozdziobują zwłoki jednego z wczasowiczów. 
Czy to przypadek, że znalazł go były skazaniec? Czy może dobrze wiedział gdzie szukać?


Wojciech Wójcik, ur. w 1981 r. zamieszkały w okolicach Warszawy. Pisarz, politolog, zapalony żeglarz i rowerzysta. "Jezioro pełne łez" jest jego trzecią powieścią, po "Nikomu nie ufaj" (2016) i "Garść popiołu" (2016).

Akcja książki obejmuje kilka małych miejscowości na pograniczu Warmii i Mazur, ale główne zdarzenia mają miejsce na terenie ośrodka wypoczynkowego Rybitwa w Gęgławkach. Autor zabiera nas w malownicze krajobrazy prawdopodobnie najpiękniejszego rejonu polski, abyśmy wraz z bohaterami jego książki, stali się świadkami makabrycznych zbrodni, jakie mają miejsce na brzegach tego na pozór spokojnego jeziora. Pierwszą ofiarą jest pan Tadeusz jeden z wczasowiczów. Śledztwo jest nadal w toku, kiedy zostaje znaleziona kolejna ofiara, tym razem jest to Czarek, nauczyciel WF-u z lokalnego liceum. Czy przypadkowość ofiar może wskazywać na seryjnego mordercę? Czy może ofiary wcale nie są przypadkowe? Kolejne pytania pojawiają się szybciej niż odpowiedzi.

Marcin, główny bohater jest naprawdę miłym facetem, a etykieta byłego skazańca wcale mu nie ujmuje. Kiedyś był ambitnym i pełnym pasji nauczycielem w liceum. Niestety, tragiczna w skutkach bójka przekreśliła jego karierę, a on sam, na 5 lat został pozbawiony wolności. Po wyjściu z więzienia pracuje jako animator w ośrodku wypoczynkowym Rybitwa. Praca może nie jest zbyt ambitna, zarobki słabe, ale Marcinowi sprawia przyjemność. Zresztą, nie jest głupi, wie, że z wyrokiem na koncie oferty pracy nie posypią się jak z rękawa. Szczerze żałując wydarzeń sprzed lat, unika wszelkich kłopotów, by w pełni cieszyć się wolnością. Jednak błogi spokój nie trwa długo bowiem w ośrodku, w którym pracuje, dochodzi do włamania, a zaraz po nim zostaje popełnione morderstwo. Marcin znajduje obciążające go dowody. Z dnia na dzień zostaje detektywem-amatorem próbując znaleźć winnego i oczyścić się z zarzutów.

"Jezioro pełne łez" Wojciecha Wójcika jest dobrym, choć dla mnie nieco zbyt łagodnym kryminałem. Kłamstwa, intrygi, zmowa milczenia, wszystko to sprawiło, że książka wciągnęła mnie od samego początku. Główny bohater jest doskonale przedstawiony, choć jak na człowieka, który chce zerwać z przeszłością, zbyt często wspomina więzienie. Nie brakuje też charakterystyki pozostałych bohaterów i choć informacje zdają się pobieżne, okazują się wystarczające, by ich polubić lub wręcz przeciwnie. 

Autor oszczędził jednak na bardziej szczegółowych opisach popełnianych zbrodni, przez co nie wywołują tak mocnych emocji, jak w przypadku wielu innych kryminałów, które czytałam. Marcin kilka razy spotyka się ze swoimi współwięźniami. Cenzura, jaką Wojciech Wójcik narzucił na dialogi, prowadzone z osobami będącymi częścią przestępczego półświatka sprawia, że są one słabe i mało wiarygodne.

"Jezioro pełne łez" nie wywołała we mnie burzy uczuć podczas czytania. Nie doświadczyłam skrajnych emocji w postaci strachu czy zagubienia. Jednakże wzbudziła moją ciekawość, która nie opuściła mnie od początku,  do samego końca. Zatem z czystym sumieniem polecam ją miłośnikom kryminałów i nie tylko. 

★★★★★★

14 komentarze:

  1. Z ciekawością sięgnę po tę książkę. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie gustuje w takich klimatach, więc są znikome szanse, że się skusze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój ulubiony zwrot: być może po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój ulubiony: nic na siłę ale oczywiście polecam :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie, ale jednak oczekuję mocnych scen popełnianych zbrodni... ;/ Jeszcze się nad nią zastanowię, może pomimo tego przypadnie mi do gustu? Jeszcze się zobaczy. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli oczekujesz mocnych wrażeń to no cóż w tym przypadku możesz się rozczarować, książka choć na prawdę ciekawa to jednak "grzeczna" jak na kryminał, ale zachęcam bo czas nie będzie stracony. pozdrawiam ;-)

      Usuń
  5. Czasem warto przeczytać taki łagodny kryminał :)

    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, żeby nieco ochłonąć po czymś mocnym :-)

      Usuń
  6. Hmmm, chyba powinnam sobie gdzieś ją zapisać, ze względu na to, że akcja dzieje się na Mazurach. Może rozpoznam znajome miejsca? Zawsze to ciekawie się takie rzeczy czyta :D

    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie nie zawsze książka musi całkowicie zawładnąć moimi emocjami. Czasem fajnie przeczytać taką może niespieszną historię...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)

© Pośredniczka książek, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena