poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Bruno Kadyna- Metalowa Dolna


"Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co się widzi."


Głównym bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku, zmagającym się z chorobą żony – rakiem. Nieszczęściem dla niego, wygląda to na ostatnie stadium tej choroby. Każdy dzień jest dla niego walką o ukochaną, ale także o siebie samego. Pomimo przeciwności losu, nie zapomina o tym kim jest, jakie są jego korzenie i dokąd zmierza. Trening ciała jest dla niego ważny, ale nie ważniejszy od żony. Jest swoistą odskocznią, która pozwala mu zapomnieć o tym co dzieje się w świecie otaczającym go rakową świadomością. Wyciskanie kolejnych potów, w piwnicy przystosowanej na potrzeby przydomowej siłowni, pozwalają mu uciec od problemów dnia codziennego. Nie chronią go na zawsze. Tarcza zbudowana na podstawie wysiłku fizycznego jest tylko pozorna i może ulec szybciej, niż się zdaje. Ale działa, przynajmniej do pewnego momentu, kiedy wszystko zostaje stracone. Wtedy też pojawia się Coś, co zupełnie zbija z tropu głównego bohatera. Coś, co uświadamia mu, że jego własne uczucia, nie są wcale jego, a świat, który do tej pory był ograniczony sztangami i cierpieniem, został urozmaicony czymś niezrozumiałym. Wszystko za sprawą tajemniczych istot, skrywających się tuż obok, w Metalowej Dolnej.



Bruno Kadyna ur. 1981 roku w Gdyni, mąż i ojciec. Uwielbia czytanie, muzykę i sport. „Metalowa Dolna” jest jego debiutem pisarskim. Z zawodu jest złotnikiem.


Biorąc do rąk książkę Bruno Kadyna, byłam nastawiona bardzo sceptycznie. Surowa okładka i zupełnie nic niemówiący tytuł niespecjalnie zachęcały mnie do zagłębienia się w opowieść autora. To opis na okładce przełamał moją niechęć. Byłam ciekawa walki silnego mężczyzny z niewidzialnym i okrutnym wrogiem, jakim jest choroba ukochanej. Po przeczytaniu „Metalowej dolnej” śmiało i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że już nigdy nie ocenię książki po okładce.



Poznajemy Tomasza, który w siłowni i ćwiczeniach szuka ukojenia dla skołatanych nerwów. Tylko w swojej samotni może dać upust szalejącym w nim złości, żalu i strachu. Tomek kocha żonę całym sercem i nie wyobraża sobie życia bez niej. Jej choroba doprowadza go na skraj załamania nerwowego. Gdy wali się jego świat, w jego zaciszu pojawia się Bulwiak Zgniatacz. Zgniatacz jest stworzeniem wyglądającym jak krzyżówka gremlina z plastusiem, mówi głosem Tomasza, wie o nim wszystko. Czy z bólu pomieszało mu się w głowie? Czy omamy mogą być aż tak realistyczne?



„Metalowa dolna” okazała się bardzo zaskakującym dziełem. Dziwnym i niespotykanym utworem. Mimo swoich niewielkich rozmiarów, bo liczy sobie tylko 112 stron, zawiera w sobie tak potężny ładunek emocjonalny, że czyta się ją jednym tchem.



Najciekawszą postacią okazał się Zgniatacz. Ten mały tajemniczy stworek, wniósł do książki wiele humoru i głównie dzięki niemu nie można się oderwać od lektury. Poznawanie jego gatunku, okazało się bardzo interesującym doświadczeniem. Tu autor wykazał się niezwykłą kreatywnością i myślę, że w pełni wykorzystał potencjał swojego pomysłu.



Nietuzinkowa, wzbudzająca wiele emocji i niebywale wciągająca. Taka właśnie jest „Metalowa dolna". Powieść Bruno Kadyna jest jedną z tych, które po prostu trzeba poznać i wyrobić sobie o niej własne zdanie. Jestem pewna, że zostanie na długo w mojej pamięci i z całą pewnością kiedyś do niej wrócę. Gorąco polecam!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorowi.



Tytuł: Metalowa Dolna
Autor: Bruno Kadyna
Wydawnictwo: Filologos
Data wydania: 2015
Stron: 112
                            
Książka bierze udział:

7 komentarzy:

  1. To prawda, owa historia pozostaje w pamięci. Piękna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka na mnie, mam nadzieję przeczytać ją jeszcze w kwietniu, chociaż czytelniczy grafik znienacka zrobił mi się bardzo napięty.
    Nie jestem pewna czy mnie zauroczy, ale wydaje mi się, że może to być bardzo dobra lektura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, zaciekawił mnie twój opis i wrażenia, ale patrząc na okładkę minęłabym ją bez zainteresowania. A szkoda. Muszę zapamiętać tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno zapiszę sobie tytuł ;)

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo twojego polecenia mnie kompletnie nie przyciąga do siebie. Ani okładka, ani opis, niestety :/ Nie moje klimaty...
    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzbudza wiele emocji... Zainteresowałaś mnie tą książką. Szczególnie, że autor zmierza się z dość trudnymi tematami.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)