poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Forestern Anna - Erasmus Bóg seksu i miłości





Erotyk powinien pobudzać zmysły, powinien podniecać i wywoływać nienasycone pragnienie, po przeczytaniu „Snów Morfeusza” nabrałam apetytu na więcej, więc bez wahania zwróciłam się do wydawnictwa po tę pozycję. Czy sprostała moim wymaganiom?

Erasmus to program dla studentów, oferujący im kontynuacje edukacji na zagranicznych uczelniach. Młoda dziewczyna bierze w nim udział ze swoim chłopakiem i wyjeżdżają do Hiszpanii, gdzie nauka schodzi na drugi plan, a główną rolę w jej życiu odgrywają mężczyźni.


Muszę przyznać, że od samego początku, główna bohaterka nie przypadła mi do gustu, nie mogłam w żaden sposób zrozumieć jej toku myślenia, nie wspominając o zachowaniu. Słyszałam o tym, że gdy młodzi urywają się z domu do miejsca gdzie, wydaje im się, że pozostają anonimowi, zachowują się różnie, czasami dziko, czasami głupio... Miałam wrażenie, że i ona tego doświadczyła.
Nie mam zamiaru poddawać analizie jej moralności, każdy robi to, co uważa za słuszne, ale muszę wam powiedzieć, co mnie do niej zraziło. Nienawidzę, gdy traktuje się ludzi przedmiotowo, a Anna mężczyzn właśnie tak traktowała.

"Kilka drinków i piw dodały mi odwagi. Podeszłam do niego. Był bardzo zdziwiony, a jego koledzy bardzo ciekawi, jaka będzie reakcja. Wypiłam mu drinka, po czym zapytał, czy mam chłopaka. Oczywiście odpowiedziałam przecząco i nagle poczułam jego język na moich ustach."

Jeżeli chodzi o fabułę to była zadziwiająco interesująca, z zaciekawieniem śledziłam poczynania przyjaciół, doświadczałam ich złości i radości. A także sama Hiszpania nie jest mi obojętna, więc i opisy, choć jak dla mnie zbyt skąpe chłonęłam zachłannie.

„Erasmus” jest erotykiem, a ja mam dość specyficzne oczekiwania do tego gatunku. Otóż ma być ostro, ma wrzeć, ale nie ma tu miejsca na wulgarność czy brak uczuć... Anna Forestern starała się lawirować na granicy dobrego smaku i wulgarności w scenach erotycznych, niestety według mnie nie wyszło to dobrze i nie raz zdarzyło mi się odłożyć książkę z niesmakiem, co sprawiło, że czytałam ją prawie dwa tygodnie.

Podsumowując, ta książka nie jest zła, nie jest też dobra, jest przeciętna. Myślę, że może się podobać, po prostu nie jest to książka dla mnie.



Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Psychoskok.



Tytuł: Erasmus - Bóg seksu i miłości
Autor: Anna Forestern
Wydawnictwo: Psychoskok
Stron: 266


Książka bierze udział:

52 książki w 2016 (52/52) :)





2 komentarze:

  1. Miałam okazję ją przeczytać jednakże jej nie wybrałam i chyba nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! Pozdrawiam i zapraszam po więcej informacji :)
    http://sinkingindreams.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)