wtorek, 26 lipca 2016

Goszczycka Martyna - Odrodzenie



Świat, w którym zło odbieramy jako dobro, a dobro okazuje się paskudne i pozbawione jakiejkolwiek moralności. To właśnie tam zabiera czytelnika Martyna Goszczycka w swojej powieści „Odrodzenie”, która jest pierwszym tomem Sagi Wizji Paradoksalnych.


Tajemnicza okładka i wabiący tytuł tej książki są zapowiedzią bardzo wciągającej lektury. Demon Haru zostaje odrzucony przez rodzinę i wysłany do Syndykatu, gdzie albo przejdzie szkolenie u strasznej i bezdusznej istoty, jaką jest Plage -władczyni, albo umrze. Jest zrozpaczony i osamotniony, jednak z czasem te uczucia przechodzą w złość i nienawiść, a dawnego wroga zaczyna darzyć coraz cieplejszym uczuciem.

Odrodzenie jest debiutem Martyny Goszczyckiej i muszę powiedzieć, że według mnie jest to debiut bardzo udany. Mimo że w tej książce nie uświadczyłam romansu, który jest bardzo istotnym elementem moich ulubionych lektur, to fabuła tej powieści sprawiła, że nie odczułam tego braku, nie nudziłam się ani minuty i co za tym idzie, książkę praktycznie pochłonęłam.

Fabułę poznajemy z dwóch różnych perspektyw, teraźniejszej w Zaświecie oraz z wizji Haru z Przedświata. Co zaskakujące w obu przypadkach postać Plage jest genialnie wykreowana. Autorka nie szczędziła swojego talentu i wciąż kazała mi się zastanawiać nad charakterem swojej bohaterki, czy faktycznie jest tak zła i okrutna, jak chce być widziana?

Dopiero pisząc tę recenzję, doszukałam się w niej pewnego podobieństwa do „Szklanego Tronu” Sarah J. Maas, oczywiście „Odrodzenie” w żaden sposób nie można uznać za powieść młodzieżową, pomimo wszechobecnej magii i czarodziejskich istot, jest to bardzo brutalna opowieść, jednak schemat wydaje się podobny. W powieści Groszyckiej również bohater przechodzi szkolenie na zabójcę i w przyszłości ma być na rozkazy swojego pana i władcy. Nie pokusiłabym się jednak o porównywanie tych dwóch powieści ani nie daj Boże o sugerownie, że autorka wzorowała się na twórczości Maas, ponieważ pomimo tego podobieństwa są to dwie diametralnie różne od siebie dzieła.

Odrodzenie to bardzo krwawa i brutalna opowieść znajdująca się na pograniczu fantasy i horroru. Autorka pokazuje czytelnikowi, że granica między dobrem i złem jest tylko umowna i często naginana w razie potrzeby. Tom I Sagi wizji Paradoksalnych jest wyśmienitym debiutem naszej rodzimej pisarki i z pewnością sięgnę po jej kontynuację.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję księgarni internetowej 






Tytuł: Odrodzenie
Cykl : Saga Wizji Paradoksalnych (tom I)
Autor: Martyna Goszczycka
Wydawnictwo: Sumptibus 
Stron: 412



Książka bierze udział:

52 książki w 2016 (51/52)


niedziela, 24 lipca 2016

Cytatowa zachęcajka


Wakacje są bardzo aktywnym okresem w moim życiu, ale zawsze staram się wygospodarować odrobinę czasu na książki. Dzisiaj korzystając z tego, że mój urlop jest już tylko  wspomnieniem, zapraszam Was na post, w  którym cytatami, postaram się was zachęcić do przeczytania poniższych książek.





Jeśli chodzi o ciuchy to ograniczyłam się do absolutnie niezbędnego minimum, zgodnie z zasadą: lepiej o jeden sweter za mało niż jedna ulubiona książka mniej.





Wreszcie pogodziłam się z tym, że każde działanie ma swoje skutki. Pogodziłam się ze skutkami swoich czynów. Wiem też, że nie ma czasu na podejmowanie złych decyzji. Każdy krok jest ważny. To moja definicja życia.





Dziewczyny jej pokroju nigdy nie bywają same, bo bez tłumu dookoła musiałyby być sobą, a tego by nie zniosły.




Czekałem na cud.
Ale cud nie nadchodził.




Czy to chcesz usłyszeć? Że za tobą tęsknię? Oczywiście, że za tobą tęsknię, ale wiesz co? To nie za tobą tak naprawdę tęsknię, tylko za tym, za kogo cię miałam, a teraz, kiedy wiem, kim jesteś naprawdę, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego!



Czytaliście te książki? A może macie je dopiero w planach?



czwartek, 21 lipca 2016

Mini konkursik!

Co tam urlop, co tam wakacje, gdy mam dla Was taką perełkę :)

Do oddania mam egzemplarz książki, która rozpaliła moje zmysły, czyli "Sny Morfeusza" K.N. Haner z wpisem pamiątkowym od autorki!

Co musicie zrobić, żeby zatracić się o w objęciach Morfeusza?
1. Zgłosić się w komentarzu pod  postem konkursowym na FB
2. Polubić Pośredniczkaa (Jeżeli jeszcze nie lubicie )
3. Polubić fan page autorki K.N. Haner - strona autorska oraz sponsora nagrody Editio Red.
4. Udostępnić post konkursowy.
5. Będzie mi miło jeżeli zaprosicie do zabawy znajomych
Konkurs trwa od dzisiaj 21.07.2016 do 31.07.2016 !
Życzę powodzenia!!

poniedziałek, 18 lipca 2016

Haner K.N. - Sny Morfeusza





Podobno jest to najgorętsza premiera tego lata, podobno rozpala zmysły do czerwoności, podobno nie jest to kolejna książka inspirowana Greyem. Jaka więc jest?


"Sama świadomość tego, jak bardzo może się wkurzyć, sprawia że moje ciało wariuje."



Miałam wielkie obawy, biorąc tę książkę do recenzji, ponieważ obawiałam się, że będzie to kopia powieści, którą już kiedyś czytałam. Czytając powieść erotyczną, mam konkretne wymagania. Nie wystarczy mi lekki dreszczyk podniecenia. Erotyk ma mnie porwać, rozpalić do czerwoności moje zmysły, powieść K.N. Hanner całkowicie sprostała tym wymaganiom, a nawet je przewyższyła.



Cassandra popełniła w życiu kilka błędów, ale stara się żyć własnym życiem. Nie przyjmuje pomocy od ojca i bierze życie w swoje ręce. Udaje się na rozmowę o pracę, która niestety okazuje się wielką klapą, w życiu prywatnym wcale nie jest lepiej. Zdołowana umawia się z facetem poznanym na ulicy i od tego momentu jej życie zmienia się diametralnie, ale czy na lepsze?



Fabuła może wydać się oklepana, bo szef i pracownica, bo dominacja... Nie dajcie się zwieść! Biurowy romans w tej powieści nabrał charakteru, a dominacja mimo swojej...dominacji nie jest tak intensywna i rygorystyczna jak przedstawia nam E.L. James w swojej znanej już praktycznie wszystkim powieści. W książce K.N. Haner nie znajdziemy scen w stylu BDSM, co według mnie jest jej ogromnym atutem, a Adam mimo swojej porywczości i twardego charakteru, nie jest skończonym dupkiem nieznoszącym sprzeciwu.


"Chcę zobaczyć jego ciało. Jestem przekonana, że jest cudowne i warte zapamiętania. Nawet jeśli to ma być tylko ta jedna noc, będę mogła sobie o nim fantazjować do końca życia."



Autorka z niezwykłym wyczuciem wykreowała kochanka idealnego, twardego, nieustępliwego, tajemniczego, a jednocześnie niezwykle czułego i dbającego o partnerkę. Oczywiście i on ma swoje wady, skrywa mroczne tajemnice, które sprawiają wiele trudności i uniemożliwiają związek "jak z bajki"...



Jeżeli chodzi o główną bohaterkę, to muszę przyznać, że nie do końca ją rozumiałam. Niby z zazdrością śledziłam jej losy, jednak czasami denerwowała mnie swoimi fochami i humorami nastolatki. Swoją bezmyślnością prowokowała czasami bardzo dziwne i głupie sytuacje.



Ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie na końcu książki " Po drugiej stronie lustra" czyli fragmentu opowieści oczami Adama, to również może wydawać się już oklepane, ale w tej powieści te kilka stron całkowicie zmieniło, obraz Adama, jaki sobie wytworzyłam w czasie czytania.



"Sny Morfeusza" to książka pełna pasji i namiętności, jest tak samo podniecająca, jak wzruszająca, a K.N. Hanner nie boi się poruszyć czytelnika na wszystkie możliwe sposoby i robi to ze zręcznością wirtuoza. Nie jest to powieść, o której szybko się zapomina. Autorka postarała się, żeby czytelnik wyczekiwał kolejnego tomu z niecierpliwością i udało jej się to.  Mroczna tajemnica Adama aż prosi się o odkrycie, a burzliwy związek bohaterów ani przez chwilę nie jest prosty i przewidywalny. Po przeczytaniu ostatniej kartki, byłam cholernie zła na autorkę, a w głowie kołatało mi się tylko jedno pytanie... No jak tak #$#@% można zostawiać czytelnika?!.



Z całego serca i z pełną premedytacją, mogę ją tylko polecić! A mi pozostaje tylko czekać na kontynuację.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję autorce.



Tytuł: Sny Morfeusza
Autor: K.N. Haner
Wydawnictwo: Editio
Stron: 416



Książka bierze udział:

52 książki w 2016 (50/52)
Czytamy nowości

niedziela, 17 lipca 2016

Cytatowa zachęcajka!


Witajcie! Po raz kolejny mam dla Was kilka cytatów, które mogą Was zachęcić do przeczytania książki. Mnie zachęcają i mam nadzieję, że Was też zachęcą :)



Żadna bratnia dusza nie opuszcza tego świata samotnie...






W życiu tak jest, że czasem wychodzi, a czasem nie, choćbyśmy się jak najbardziej starali. I tak samo z dziećmi.





Przechyliła głowę, patrząc na członek mężczyzny, i powiedziała tonem, który równie dobrze mógł należeć do znudzonego laboranta:

- Kiedy ostatni raz widziałam coś tak małego, wypełzało z dziury w jabłku.






Zrozumiałam, że mogę być centrum czyjegoś wszechświata, czyimś powodem, aby nie odchodzić. Zrozumiałam, że mogłam wystarczyć.






Cierpienie należy do życia. Jeśli cierpisz, wciąż żyjesz. Pogódź się z tym, mała dziewczynko.




Czytaliście którąś z tych książek? A może macie je w planach?








środa, 13 lipca 2016

Simons Paullina- Samotna gwiazda


„Jestem tylko zmrożonym szampanem musującym w jego rozpalonych ustach.”

Chloe od zawsze chciała wyjechać do Barcelony i właśnie teraz po ukończeniu liceum postanawia ziścić swoje marzenia. Okazało się jednak, że jej rodzice nie są tym pomysłem zachwyceni, co rozpętuję małą domową wojnę. Niespodziewanie odwiedza ich babka dziewczyny i ma dla niej pewną propozycję, niewygodną, ale dzięki jej pomocy Chloe ma szansę zrealizować swoje plany wraz z chłopakiem i przyjaciółmi.


To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, z pewnością mogę stwierdzić, że dość udane. Tak książka jest opowieścią o podróży, dorastaniu i szukaniu własnego JA. Akcja odbywa się w podróży, ale to emocje grają tu pierwsze skrzypce, autorka nie szczędził mi wzruszeń, jeżeli chodzi o przygody czy doświadczenia bohaterów, w fabułę swojej powieści wplotła wiele wciąż bolesnych faktów z II wojny światowej, zabrała mnie na wycieczkę po obozach koncentracyjnych, opowiedziała o zbrodniach i śmierci, jednocześnie pokazując, jak reaguje na to młode pokolenie, dla którego te wydarzenia są bardzo odległe.

Narracja jest to wieloosobowa, co sprawia, że książkę, mimo jej grubości, czyta się bardzo szybko, a diametralnie różne spojrzenia przyjaciół na sytuacje, w jakiej się znaleźli, wzbudziło moje wielkie zainteresowanie.

Najbardziej barwną i tajemnicza postacią okazuje się Johny, który został ich przewodnikiem. Wzbudził on w swoich towarzyszach burzę emocji, nie tylko pozytywnych, a ja do samego końca nie mogłam się zorientować, jaką jest on osobą. W jednej chwili był ideałem, któremu nie można się oprzeć, ale były i takie momenty, w których szczerze go nie lubiłam. To właśnie głównie za jego sprawą główna bohaterka przechodzi przemianę z nieśmiałego dziecka w odważną i pełną temperamentu kobietę.

„Jej wcześniejsza złość na niego, początkowa irytacja, konsternacja z powodu jego przyjaznego sposobu bycia, ulga i żal, że już sobie poszedł, wszystko wyparowało, ustępując miejsca podziwowi.”


Jedyne czego mogę się przyczepić i co bardzo przeszkadzało mi w czytaniu to dość rozbudowane opisy, niezbyt je lubię, a w tej książce ich nie brakowało. Jednak mimo to mogę szczerzę ją polecić. Nie jest to lekka i niezobowiązująca lektura na letnie wieczory, jest to wymagająca i przesycona emocjami historia, która nie daje o sobie zapomnieć jeszcze długo po odłożeniu na półkę.

Samotna gwiazda opowiada o miłości, miłości gorącej i szalonej. Opowiada o dorastaniu oraz o konieczności mierzenia się z problemami, powstałymi w wyniku błędnych decyzji. Poza świetną rozrywką autorka zafundowała mi bardzo konkretną lekcję życia, a młody czytelnik może z tej lekcji wynieść wile dobrego.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję księgarni internetowej lovebooks.pl


Tytuł: Samotna gwiazda
Autor: Paullina Simons
Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 576



Książka bierze udział:

52 książki w 2016 (49/52)
Czytamy nowości

poniedziałek, 4 lipca 2016

Trzeciak Marta Alicja - Dwadzieścia siedem snów




Czasami sny są tak realistyczne, że po obudzeniu nie wiemy, czy był to sen, czy jawa. 


Są w życiu sytuacje tak nierealne, że wydają się tylko snem.


„Tworzenie czegoś z niczego to największa tajemnica świata...”


Cisza i spokój jest właśnie tym, czego potrzebuje autor do stworzenia nowej powieści. Wieś wydaje się rozwiązaniem idealnym, kusi swoją sielskością i obietnicą, niczym niezakłóconego, spokoju. Jednak dom, w którym zamieszkała młoda pisarka aż prosi się o wysłuchanie historii jej mieszkańców, a dla nich ktoś z zewnątrz może okazać się ostatnią deską ratunku. Czy podoła temu wyzwaniu?



„Dwadzieścia siedem snów” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Marty Alicji Trzeciak. Było to spotkanie, muszę przyznać, wymagające ode mnie pełnego skupienia i dokładnego analizowania. Na początku miałam pewien problem z dopasowaniem się do stylu autorki, jak i do konstrukcji książki. W tej książce sny przeplatają się z jawą, jednocześnie się do siebie dostrajając i uzupełniając. Czytając, byłam często zagubiona, niepewna tego, co było wspomnieniami mieszkańców wsi, a co snem pisarki. Ten zabieg zmusił mój mózg do wytężonej pracy podczas czytania oraz sprawił, że odkładając tę książkę, wciąż o niej myślałam.


„Muszę sączyć to uczucie powoli -jak drinka. Nie mogę się na nie rzucić dwoma haustami, bo wszystko popsuję.”


Ta nierealna i magiczna opowieść okazała się bardzo prawdopodobna. Duchy, diabły i demony okazują się tak bardzo prawdziwe, jak ludzie, a szaleństwo wydaje się jedynym zdrowym i naturalnym odruchem. Bohaterowie tejże powieści są tak wspaniale wykreowani, że od razu wiedziałam, czy mam do czynienia z upierdliwym nudziarzem, czy z przekorną nastolatką. Nie doszukałam się żadnej nieścisłości w ich charakterach, ale muszę przyznać, że fabuła wciągnęła mnie tak bardzo, że nawet gdyby były jakieś niedociągnięcia to raczej nie zwróciłabym na nie uwagi.


Zagłębiając się w myśli głównej bohaterki, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że M.A. Trzeciak opisywała samą siebie, swój stosunek do pisania i czytelnika. Dzięki tej książce mam wrażenie, że ją znam, a przecież nigdy nie miałam przyjemności jej poznać. Ten zabieg pozwolił mi utożsamić się nie tylko z bohaterką powieści, ale również z jej autorką, co było bardzo interesującym i dość niespotykanym przeżyciem.

„Tyle tylko, że nie chcę czytelnika traktować jak idioty. Nie chcę na niego patrzeć z góry. Jest moim partnerem- idziemy razem, a więc chcę, by to on zdecydował, jak jego zdaniem należy interpretować daną historię.”


To mogła być zwykła opowieść jakich wiele. W zwykłą historię buntu, miłości, strachu i żalu Marta Alicja Trzeciak tchnęła magię, która sprawiła, że nie można tej książki tak po prostu przeczytać. „Dwadzieścia siedem snów” jest powieścią, którą się przeżywa coraz mocniej z każdą przewracaną stroną.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję:




Tytuł: Dwadzieścia siedem snów

Autor: Marta Alicja Trzeciak
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 336



Książka bierze udział:

52 książki w 2016 (48/52)
Czytamy nowości


Kto zgarnie powieści Augusty Docher?



Niestety musiałam wcześniej zakończyć konkurs, ale na szczęście nadszedł czas ogłoszenia wyników :)

Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału!



"Eperu" i "Habbatum" wygrywa numerek 40, czyli mankacj!!!

Serdecznie gratuluję!!! Wysłałam do Ciebie wiadomość. Pamiętaj, że jedyne czego potrzebuję to adres na który mam wysłać książki.

A teraz pozostaje mi zorganizować konkurs bezpieczniejszy od poprzednich :)

piątek, 1 lipca 2016

Pół roku bloga + podsumowanie miesiąca



Witajcie kochani! 

W ten piękny i upalny dzień przychodzę do was z moim małym podsumowaniem blogowo-czytelniczym.

Jutro  mija dokładnie pół roku mojego blogowania, więc pora na małe statystyki. 

Przez 6 miesięcy:
- blog został wyświetlony 30549 razy
- został zaobserwowany 310 razy
- za pośrednictwem google+  181 razy
Twitter  140 followersów
Instagram 268 obserwatorów


Dziękuję Wam za każdy komentarz, obserwację i odsłonę!


W czerwcu udało mi się przeczytać i zrecenzować aż dziesięć książek, a były to:

TOMASZ WIĘSAK -TYLKO TY I TERAZ


AUGUSTA DOCHER - HABBATUM

Blogger nie chce dzisiaj ze mną współpracować i wybrał sobie dwa tytuły, na które każe zwrócić uwagę :) 



Najbardziej  podobały mi się "Habbatum" i "Szklany tron"a najmniej "Tylko Ty i teraz". Pojawiło się 19 postów.

Wysunęłam się na prowadzenie w wyzwaniu czytelniczym, na które serdecznie Was zapraszam:)



Na zakończenie książki, które udało mi się upolować w czerwcu.


A jak Wam minął czerwiec??