czwartek, 12 marca 2020

Małgorzata Grosman- Mord na Zimnych Wodach



Tytuł: Mord na Zimnych Wodach
Autor: Małgorzata Grosman
Wydawnictwo: Zyska i S-ka 
Data wydania: 28.01.2020
Stron: 340

Rok 1926, Bydgoszcz. Znalezienie zwłok młodej kobiety na wyspie na Zimnych Wodach staje się początkiem śledztwa, prowadzonego przez aspiranta Andrzeja Fąferka. Krok po kroku, z wykorzystaniem najnowszych ówczesnych technik śledczych, policjanci odkrywają mroczną historię seryjnego mordercy, która odciska się na życiu wielu mieszkańców miasta.

W tej historii fakty mieszają się z fikcją, prawdziwe wydarzenia przeplatają się z sytuacjami zrodzonymi w wyobraźni autorki. Miejsca, które naprawdę istniały, a często nadal istnieją, sąsiadują ze stworzonymi na potrzeby książki. Otrzymujemy więc alternatywną historię ludzi, miejsc i zdarzeń, bardzo mocno odwołującą się do realiów. 

Rzucający się w oczy, czerwony tytuł na okładce, od razu zwrócił moją uwagę. Niemal słyszałam, jak krzyczy do mnie, że muszę przeczytać tę książkę, bo zapewni mi ona całą lawinę emocji. Tematyka powieści Małgorzaty Grosman jest jak najbardziej w moim guście, a i opis nie pozostawiał wątpliwości, że tę książkę muszę przeczytać. Czy była strzałem w dziesiątkę? O tym opowiem za chwilę. 

„Mord na Zimnych Wodach” okazał się książką, która była dość ciekawa, ale niestety nie okazała się porywająca. Powieść M. Grosman nie wzbudziła też we mnie żadnych mocniejszych emocji, czytało mi się ją zadziwiająco lekko, według mnie- za lekko jak na kryminał. 

Autorka postarała się, żeby w jej książce znalazły się wszystkie najważniejsze punkty klasyfikujące powieść jako kryminał. Mamy zbrodnię, śledztwo się toczy, są również podejrzani, ale mimo wszystko czegoś tu brakowało. Cała fabuła jawiła mi się raczej jako historia bardzo nijaka i nie do koca nie do siebie przekonała. 

Akcja książki była raczej mało dynamiczna, a momentami wręcz zamierała, co nie zachęcało mnie do brnięcia dalej i stanowi bardzo dużą wadę tej książki. To nie jest tak, że ta powieść była tylko nudna i nie zachęcała mnie do czytania dalej, wręcz przeciwnie. Było w niej wiele momentów, które wzbudziły we mnie ogromną ciekawość, ale w połączeniu z tymi mniej interesującymi, powstała powieść raczej przeciętna. 

Autorka zadbała o to, żeby czytelnik mógł się łatwo odnaleźć w opisywanym przez nią świecie. Sugestywne opisy miejsc, uliczek i domów, niewątpliwie poruszają wyobraźnią i pozwalają poznać miasto i jego okolice, a ówczesna gwara, którą porozumiewają się bohaterowie, pozwala idealnie wczuć się w klimat tamtych lat. 

Ja jednak wolę, gdy kryminał wzbudza całkowicie inne emocje, powinien wywoływać niepokój i napięcie, a nie tylko rozczulającą nostalgię. 

Jeżeli chodzi o bohaterów książki „Mord na Zimnych Wodach”, to tu muszę przyznać, że o dziwo, zdobyli moją sympatię, chociaż szczerze mówiąc, nie wyróżniali się niczym szczególnym. I może właśnie to, że byli tacy zwykli i tak łatwo można się odnaleźć w ich życiu, sprawiło, że doczytałam tę książkę do końca, mimo że nie do końca spełniła ona moje oczekiwania. 

Nie polecę tej pozycji osobom łaknącym mocnych wrażeń przy książce, gdyż będą oni srogo zawiedzeni. "Mord na Zimnych Wodach” jest natomiast świetną lekturą dla tych chcących spędzić czas z lekkim kryminałem.


★★★★★★✩✩✩

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)

© Pośredniczka książek, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena