czwartek, 2 marca 2017

Maya Banks - Z każdym oddechem


Historią Elizy i obsesyjnie w niej zakochanego seryjnego mordercy przed dziesięciu laty żył cały kraj. Na szczęście Thomas odsiaduje dożywocie, a ona zmieniła nazwisko i starannie ukrywa swoją przeszłość. Żyje tylko pracą, nikomu się nie zwierza i nie pragnie towarzystwa. 

Lecz arogancki, pewny siebie i irytująco przystojny Wade Sterling ciągle pojawia się gdzieś w pobliżu, tak jakby nie wystarczało mu liczne grono zachwyconych nim kobiet. 
Ich ścieżki wciąż się przecinają, a z każdym spojrzeniem aż iskrzy. Wzajemnie przyciągają się i odpychają, ale przecież oboje wiedzą, że nigdy nie mogliby być razem. 
Wade już kiedyś uratował Elizie życie. Teraz, gdy jej prześladowca niespodziewanie zostaje zwolniony z więzienia, Eliza znów będzie potrzebować pomocy Wade’a. 
www.harpercollins.pl




To właśnie ten opis mnie porwał. Zaciekawił na tyle, że bez zbędnych myśli sięgnęłam po tę książkę. To miała być niezapomniana przygoda, gdyż bardzo rzadko sięgam po powieści sensacyjne. To połączenie romansu z niebezpieczeństwem miało być tym, co mnie porwie, niestety okazało się, że jest to czwarta część cyklu „Slow Burn”, czego niestety nie dało się nie zauważyć podczas czytania, ponieważ autorka bardzo często odnosiła się do swoich poprzednich książek.


Maya Banks znana jest głównie z powieści erotycznych oraz romansów sensacyjnych i historycznych. W Polsce dużą popularnością cieszy się napisana przez nią trylogia erotyczna „Bez tchu".

Fabuła jest zaskakująco ciekawa, psychopatyczny morderca na zabój zakochany w głównej bohaterce, oraz szalenie przystojny mężczyzna, gotowy zaopiekować się kobietą w potrzebie tajemniczy mężczyzna. Czego więcej może oczekiwać fanka romansu? Ognia! Walki silnej, niezależnej kobiety z silnym dominującym facetem! Zabrakło mi emocji w relacji Elizy i Wade'a. Ich związek na początku faktycznie był bardzo burzliwy, ale nie wiedzieć, kiedy ewoluował do kwiatków, serduszek i kociaków.

„Z każdym oddechem” jest romansem z nutką sensacji, obfitującym w wiele bardzo szczegółowych opisów, zarówno przeszłych wydarzeń, obecnej sytuacji, jak i przemyśleń bohaterów. Dialogi są bardzo rzadkie, przez co akcja znacznie ucierpiała, a powieść Banks momentami nużyła.

Z całej gamy postaci, moje serce zdobyła tylko jedna osoba, a mianowicie czarny charakter. To właśnie Thomas był autentyczny od początku do końca. Tak jak już wspomniałam, charakter głównych bohaterów niespodziewanie, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki zmienił się od palącej nienawiści do planowania ślubu.

Styl autorki nie do końca do mnie trafił, mimo że jej książka jest napisana prostym i przystępnym językiem to mnogość opisów, oraz żółwie tempo akcji skutecznie uprzykrzyły mi jej lekturę.

„Z każdym oddechem” jest książką z wielkim potencjałem, którego autorka niestety nie wykorzystała. Wątek romantyczny powieści jest przesłodzony i mdły. Nie można za to omówić autorce talentu w budowaniu napięcia podczas scen niebezpiecznych oraz umiejętności opisywania scen erotycznych.


Tytuł: Z każdym oddechem
Cykl: Slow Burn tom 4
Autor: Maya Banks
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 15 lutego 2017
Stron: 320


Książka bierze udział:

23 komentarze:

  1. Szkoda, że wątek romansowy jest taki mdły. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że nie powinnam nawet myśleć o tej serii, chociaż przez chwilę - kiedy była wszędzie - zastanawiałam się nad lekturą, bo opis kusił, oj bardzo kusił. Nie cierpię mdłych relacji i nawet ciekawy wątek sensacyjny nie pociąga już tak mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis jest faktycznie bardzo kuszący ☺

      Usuń
  3. Pomysł ciekawy, aż żal, że autorka zmarnowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,to mogła być świetna książka

      Usuń
  4. Chyba mnie nie do końca przekonujesz, nawet tymi zaletami xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, żeby ją przeczytać, ale teraz nie jestem już przekonana. Zobaczymy, może, jak przyjdzie czas, że nie będę wiedziała co ze sobą zrobić :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez zwróciłam uwagę na to, że miłość Elizy i Wade'a jest przesłodzona, cały czas te same zwroty typu "kochanie, skarbie". Dodatkowo, książka jest do bólu przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuację ratuje tylko czarny charakter ☺

      Usuń
  7. Ooo, ale mnie zaciekawiłaś. Bardzo mi się spodobało. Akurat nie mam okazji mieć tej książki, bo wybrałam inną, ale to nic, nadrobię :D
    pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  8. W ogóle nie słyszałam o tej książce czy serii, ale jakoś szczególnie nie jestem zainteresowana. Z jednej strony fabuła brzmi dobrze, z drugiej mam dziwne uczucie, że nie przypadłaby mi do gustu :)

    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie na nową recenzję książki "Zaginięcie",
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytając niewiele stracisz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie było to moim zamiarem, ale jestem ciekawa Twojej opinii :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak,to mogła być świetna książka

    OdpowiedzUsuń
  12. Sytuację ratuje tylko czarny charakter ☺

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest wiele ciekawszych i lepszych pozycji do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)