poniedziałek, 4 lipca 2016

Trzeciak Marta Alicja - Dwadzieścia siedem snów




Czasami sny są tak realistyczne, że po obudzeniu nie wiemy, czy był to sen, czy jawa. 


Są w życiu sytuacje tak nierealne, że wydają się tylko snem.


„Tworzenie czegoś z niczego to największa tajemnica świata...”


Cisza i spokój jest właśnie tym, czego potrzebuje autor do stworzenia nowej powieści. Wieś wydaje się rozwiązaniem idealnym, kusi swoją sielskością i obietnicą, niczym niezakłóconego, spokoju. Jednak dom, w którym zamieszkała młoda pisarka aż prosi się o wysłuchanie historii jej mieszkańców, a dla nich ktoś z zewnątrz może okazać się ostatnią deską ratunku. Czy podoła temu wyzwaniu?



„Dwadzieścia siedem snów” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Marty Alicji Trzeciak. Było to spotkanie, muszę przyznać, wymagające ode mnie pełnego skupienia i dokładnego analizowania. Na początku miałam pewien problem z dopasowaniem się do stylu autorki, jak i do konstrukcji książki. W tej książce sny przeplatają się z jawą, jednocześnie się do siebie dostrajając i uzupełniając. Czytając, byłam często zagubiona, niepewna tego, co było wspomnieniami mieszkańców wsi, a co snem pisarki. Ten zabieg zmusił mój mózg do wytężonej pracy podczas czytania oraz sprawił, że odkładając tę książkę, wciąż o niej myślałam.


„Muszę sączyć to uczucie powoli -jak drinka. Nie mogę się na nie rzucić dwoma haustami, bo wszystko popsuję.”


Ta nierealna i magiczna opowieść okazała się bardzo prawdopodobna. Duchy, diabły i demony okazują się tak bardzo prawdziwe, jak ludzie, a szaleństwo wydaje się jedynym zdrowym i naturalnym odruchem. Bohaterowie tejże powieści są tak wspaniale wykreowani, że od razu wiedziałam, czy mam do czynienia z upierdliwym nudziarzem, czy z przekorną nastolatką. Nie doszukałam się żadnej nieścisłości w ich charakterach, ale muszę przyznać, że fabuła wciągnęła mnie tak bardzo, że nawet gdyby były jakieś niedociągnięcia to raczej nie zwróciłabym na nie uwagi.


Zagłębiając się w myśli głównej bohaterki, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że M.A. Trzeciak opisywała samą siebie, swój stosunek do pisania i czytelnika. Dzięki tej książce mam wrażenie, że ją znam, a przecież nigdy nie miałam przyjemności jej poznać. Ten zabieg pozwolił mi utożsamić się nie tylko z bohaterką powieści, ale również z jej autorką, co było bardzo interesującym i dość niespotykanym przeżyciem.

„Tyle tylko, że nie chcę czytelnika traktować jak idioty. Nie chcę na niego patrzeć z góry. Jest moim partnerem- idziemy razem, a więc chcę, by to on zdecydował, jak jego zdaniem należy interpretować daną historię.”


To mogła być zwykła opowieść jakich wiele. W zwykłą historię buntu, miłości, strachu i żalu Marta Alicja Trzeciak tchnęła magię, która sprawiła, że nie można tej książki tak po prostu przeczytać. „Dwadzieścia siedem snów” jest powieścią, którą się przeżywa coraz mocniej z każdą przewracaną stroną.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję:




Tytuł: Dwadzieścia siedem snów

Autor: Marta Alicja Trzeciak
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 336



Książka bierze udział:

52 książki w 2016 (48/52)
Czytamy nowości


24 komentarze:

  1. Książka zbiera wiele pozytywnych recenzji, ale nie jestem pewna, czy to przeplatanie snów i jawy by mi pasowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przekonasz się jeśli nie sprawdzisz :)

      Usuń
  2. Piękna recenzja. Tak, ta książka jest magiczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytała i uważam, że ta książka jest magiczna:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka od jakiegoś czasu mnie intryguje i chyba będę musiała w niedalekiej przyszłości po nią sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Lada moment zabieram się za tę książkę, mam nadzieję, że mnie również oczaruje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i również bardzo mi się podobała :D Jedynym problemem było dla mnie to, że czasem nie do końca ją ogarniałam. Może tak jak piszesz, nie wystarczająco byłam skupiona, a właśnie tego wymaga ta książka.

    Pozdrawiam :D
    http://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że tak właśnie było :)

      Usuń
  7. Jakoś po samych zapowiedziach, ta książka mnie sobą kompletnie nie zainteresowała. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Magiczna książka, recenzja zachęca i czego chcieć więcej? :)
    Ostatnio na nią trafiłam i mnie zaciekawiła chętnie ją zakupię i przekonam się sama, że jest magiczna.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam jedną powieść tej autorki... jeszcze nie przeczytałam (Wstyd!), ale postaram się to w końcu zrobić! Jak mi się spodoba to na pewno sięgnę po kolejne opowieść tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przyznać, że mnie zaintrygowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam twórczość autorki na tyle, że każdą jej książkę biorę w ciemno, bez czytania opisu z tyłu i jeszcze nigdy się nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam o tej książce już - wydaje się być ciekaw i jest już na mojej liście do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Już sam tytuł i okładka wydają się ciekawe! Muszę przyznać, że nie słyszałam jeszcze o tej książce. Po recenzji byłabym nawet skłonna ją przeczytać. Lubię, gdy świat snów przeplata się z rzeczywistością i gdy autor wymaga od nas myślenia!
    Pozdrawiam.

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach te prześliczne okładki! I jak się przed nimi ustrzec? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo dużo dobrego słyszałam o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)