poniedziałek, 28 marca 2016

Ward J.R.- Upadłe Anioły Misja



Odwieczna walka dobra ze złem dobiega końca. Jeden człowiek, siedem dusz, siedem misji. Od ich wyniku zależeć będzie, która ze stron wygra pojedynek i co stanie się ze światem. Czy Jimowi powiodą się misje? Czy na ziemi zapanuje wieczna ciemność?

"Będziesz miał siedem szans. Siedem możliwości wywarcia wpływu na swoich bliźnich. Jeśli spełnisz pokładane w tobie nadzieje, ich dusze zostaną zbawione. Tak długo, jak nasz drużyna będzie zwyciężać, ludzkość będzie dalej prosperować pomyślnie i wszystko będzie jak trzeba."

Autorka bestsellerowej serii "Bractwo Czarnego Sztyletu" zaproponowała swoim czytelnikom doskonałą powieść z aniołami w roli głównej. Jak to często u mnie bywa, do tej pozycji, przyciągnął mnie tytuł i nie żałuję, że tak się stało:) Początki bywają ciężkie, tak było również w tej książce, zamęt trwał jakieś 40 pierwszych stron, ale było warto przez to przejść, by poznać porywającą opowieść o walce dobra ze złem. Ta powieść mnie wciągnęła i trzymała w napięciu do ostatniej kartki. Jest to jedna z tych powieści, które się połyka. Niestety jak zdążyłam się już zorientować, w Polsce został wydany tylko pierwszy tom z serii "Upadłe Anioły", więc niestety nie dowiem się, jak ta historia się kończy.

Jeżeli chodzi o fabułę... głównym bohaterem jest Jim, zwykły człowiek ze zwykłymi problemami. Jego spokojne i wydawałoby się nudne życie, zmienia się diametralnie, gdy umiera. Odtąd nic już nie jest takie jak dawniej istoty, które widywał w koszmarach i telewizyjnych horrorach stają się bardzo realne i zrobią wszystko, żeby przeszkodzić mu w wypełnieniu misji.

"Była formą bez treści, bezcielesnym kształtem. Była wrogiem. Miał przed sobą wroga. Pieprzył się z wrogiem."

Gorący romans, horror, dramat, erotyk, thriller wszystko to znalazłam w jednej książce. Muszę dodać, że każda ze scen wywoływała odpowiednie reakcje, w trakcie czytania, od gęsiej skórki po przyjemne mrowienie w brzuchu. J.R. Ward jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Ta pozycja jest przykładem tego, że autorka potrafi świetnie połączyć wiele gatunków literackich w jednej powieści. Według mnie jedynym minusem tej serii jest brak kontynuacji, no jak tak można zostawić biednego czytelnika?! Napisałam nawet do wydawnictwa zapytanie o kontynuacje, ale pozostaje mi tylko czekać, na odpowiedz.

Z pełną premedytacją polecam tę książkę, zarówno fanom romansu, jak i fantastyki ;)

12 komentarzy:

  1. Nie do końca w moich klimatach, choć zainteresowalas mnie. Mogłabym się skusić na taką fantastykę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze względu na zamiłowanie do fantastyki, postaram się sięgnąć;)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  3. Recenzja zachęcająca, ale jakoś ja nie mogę się do niej przekonać i nie wiem czy się na nią skuszę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko - jaka hybryda gatunkowa - romans, horror, dramat, erotyk,thriller. Jestem bardzo ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś taka tematyka nie przekonuje mnie do sięgnięcia po tę książkę, ale może spróbuję, skoro zachwalasz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tematyka idealna dla mnie :) Chętnie bym przeczytała :)
    Obserwuję:)
    http://zyciepelnekoloru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Skoro jesteś już tutaj, będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie komentarz :)